Rodzina, Zdrowie

Z niemowlakiem nad morze? I do tego jesienią? Dlaczego nie!

Spread the love

Jeżeli ktoś miałby wątpliwości, czy wyprawa z małym niemowlakiem nad Bałtyk i to jeszcze w październiku ma sens, odpowiadam bez wahania – TAK!

Baa, także w późniejszych miesiącach można wybrać się bez obaw z maluchem nad morze, byle tylko zadbać o jego porządny, przeciwwiatrowy ubiór. Bo o ile w uliczkach nadmorskich kurortów wiatru nie czuć, to już na plaży potrafi on doskwierać!

Wybraliśmy się nad morze w październiku, gdyż to właśnie wówczas w spokojnym Międzywodziu odbywa się coroczny obóz integracyjny kraverów z województwa lubuskiego. Rzecz jasna Mariusza nie mogło na nim zabraknąć, a my z prawie półroczną Jagodą postanowiłyśmy zmienić na chwilę klimat.

Kiedy tato integrował się z grupą na treningach, my z młodą w nosidełku przemierzałyśmy nadmorskie wybrzeże tak wytrwale, że po pierwszym dniu nabawiłam się zakwasów 😉

Wyjazd o tej porze niewątpliwie ma swoje zalety:

  • nie przeciskasz się niczym sardynka przez tłumy na ulicach i plaży,

  • piasek masz na wyłączność,

  • wdychasz czysty jod, niewzbogacony smrodem papierosów czy potu dolatujących zza parawanu obok,

  • wsłuchasz się w uspokajający szum fal bez zakłóceń ze strony rozgadanych plażowiczów czy krzyczących dzieci,

  • nie jesteś chodzącym lepem na muchy i komary,

  • nie masz konkurentów zbierających muszelki i kamyki,

  • przy słonecznej pogodzie spokojnie możesz rozłożyć na plaży leżak lub wyciągnąć przed siebie nogi.

Dodatkowo, jeżeli zdecydujesz się wypoczywać właśnie w Międzywodziu, to bez względu na porę roku możesz liczyć tu na pyszną, świeżą rybę. Znajdziesz ją w knajpie „U rybaków”, prowadzonej przez dwójkę morskich zapaleńców.

Moje pierwsze w tym roku kroki na nadbałtyckiej ziemi 😉

Spytacie może, tylko co począć z dzieckiem październikową porą nad morzem? Przecież ani się dziecię nie wykąpie, ani nie skorzysta z atrakcji w typie dmuchanych zamków. Podpowiadam zatem poniżej 😉

   

Część z Was pewnie powie, że takiej to dobrze, bo sześciomiesięczny maluch nie jest jeszcze tak wymagającym wczasowiczem jak dwu- czy trzylatek, który jesienią nad morzem będzie się nudził. I tu zaoponuję – o tej porze można tyle ciekawych zajęć wymyślić dziecku, że nawet nie poskarży się, że nie ma co robić. Poniższe pomysły sprawdzą się także podczas letniego załamania pogody.

Zatem w co się bawić z dzieckiem nad morzem? Oto moje propozycje:

  • Możecie wybrać się do muzeum lub rezerwatu przyrody, o ile takowe znajdują się w pobliżu… a zapewne znajdują się 😉
  • Przygotujcie samodzielnie memory. Wystarczą do tego pudełka od zapałek, w które włożycie zebrane nad morzem skarby – podobne kolorystycznie muszelki, kamyki, szyszki, sosnowe igły czy nawet złożone liście – ich wyciągnięcie z pudełka to świetny trening zarówno dla małych jak i dużych paluszków a prawidłowe dopasowanie wyćwiczy pamięć. Pudełka powinny być jednakowe z wyglądu, można je z powodzeniem okleić szarym papierem lub bibułą.
  • Z pomocą nadmorskich skarbów wykleicie też obrazek.
  • Przygotujcie dla babci słój lub buteleczkę z nadmorskimi wspomnieniami. Udekorujcie ich wnętrze piaskiem, muszelkami czy drewnem wyrzuconym z podwodnych głębin i koniecznie wsadźcie karteczkę z pozdrowieniami. Jeżeli Wasze dziecko jest już starsze, możecie spróbować ozdobić kawałek tektury w kształcie chociażby statku albo rybki za pomocą muszelek i kleju. Dla ambitniejszych – po prostu stwórzcie z muszelek własny masztowiec 😉
  • Zabawcie się w jubilera i skomponujcie przy użyciu igły, nitki i muszelek własny naszyjnik.

My w tym roku ograniczyłyśmy się do nagrania pocztówek audiowizualnych dla najbliższych, ale już w przyszłym roku zapewne coś stworzymy.

A Wy jakie macie pomysły na umilenie dzieciom czasu na wakacjach? Zapewne nieraz podczas wypoczynku złapała Was niepogoda a żądne przygód dziecko rozsadzało prawie że pensjonat. Podzielcie się swoimi sposobami w komentarzach.