Kuchnia, Zdrowie

Przepis na pure z dyni, które nie raz uratuje Twój żołądek!

Spread the love

Puree z dyni to propozycja, którą można traktować jako pełnoprawny dodatek do obiadu lub półprodukt, z pomocą którego można wyczarować smaczne danie. Jego zastosowanie jest szerokie – nadaje się do wielu wypieków, m.in. ciast, muffinek czy chrupiących bułeczek.

Smaczne, łatwe w wykonaniu i szybko sycące nieraz uratuje Cię w chwili gdy dopadnie Cię niepohamowany głód.

Na puree nada się praktycznie każda dynia. Najbardziej polecam Hokkaido ze względu na orzechowy smak i skórkę, której nie trzeba obierać – po ugotowaniu można ją jeść. Istnieją również odmiany o bardziej mączystym miąższu, a także takie które wyróżniają się orzechowym lub jak kto woli kasztanowym smakiem.

 Jeśli nie macie dostępu do Hokkaido, nie zrażajcie się – ugotowaną dynię z łatwością wydrążycie za pomocą łyżki po lekkim przestudzeniu.

Na puree potrzebujecie zatem:

  • dynię,
  • garnek, pokrywkę i sitko do gotowania na parze.

Owszem, dynię możecie ugotować w wodzie, jednak ze względu na jej walory odżywcze zdecydowanie lepiej będzie, jeśli ją ugotujecie na parze.

Dynię dzielimy na cztery części i używając łyżki wydrążamy nasiona. Możemy dalej dzielić każdą z części na mniejsze kawałki – wówczas dynia szybciej się ugotuje. Do garnka wlewamy tyle wody, by jej poziom sięgał pod sitko, wrzucamy dynię i gotujemy pod przykryciem od 15 do 40 minut w zależności od wielkości kawałków. Zamiast gotowania na parze możecie wybrać pieczenie – jednak przy małych ilościach dyni nie jest to sposób ekonomiczny i ekologiczny zważywszy na pobór prądu przez piekarnik.

Gdy dynia jest już gotowa (ocenicie to z pomocą widelca lub patyczka do ciasta), odstawiamy ją na chwilę do przestudzenia. Tak jak wspominałam odmianę Hokkaido możemy miksować ze skórką, podczas gdy każdą inną odmianę trzeba obrać. Nie jest to zbyt trudne – wystarczy wydrążyć miąższ przy pomocy łyżki. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ugotowane skóry mają amatorów – lubią je koty i pies – tak solo jak i jako dodatek do pasztetu, kochają kozy i poczciwa gąska Balbinka.

Miąższ rozdrabniamy mikserem lub rozgniatamy widelcem. Jeżeli puree ma być pełnoprawnym dodatkiem do obiadu, wówczas doprawiamy je solą i odrobiną masła, ewentualnie ulubionymi ziołami.

Jeśli zaś ma być częścią składową jakiegoś wypieku, wówczas nie doprawiamy go. Nadmiar możemy zawekować w słoiku i trzymać przez miesiąc w lodówce.