Dom i ogród, Rodzina

Wyciągnięte z pożółkłych kartotek – nasz dom z ewidencji zabytków w 1976r.!

Spread the love

Wykopałam taką perełkę – CHAŁUPA z roku 1976. Kto by wówczas pomyślał, jaką metamorfozę przejdzie jej jedna część za ponad 40 lat?!

Zdjęcie jest autorstwa Andrzeja Smolnego, datowane na czerwiec 1976 roku,, znajduje się w zasobach gorzowskiej Delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

 

Z karty ewidencyjnej, sporządzonej przez mgra Tadeusza Kubiaka, wyłania się jeszcze pierwotny układ pomieszczeń – krótko mówiąc, to labirynt korytarzy i przechodnich pokoi.

źródło skanu: WKZ w Zielonej Górze, Delegatura w Gorzowie Wlkp.

Dalej wyczytać można, że „skala obiektów wchodzących w skład zagrody, a przede wszystkim bardzo obszerny, reprezentacyjny budynek mieszkalny świadczą o znacznej zamożności właścicieli sprzed 1945 roku. Na podstawie fragmentarycznych informacji udało się ustalić, że przed rokiem 1945 mieszkała tu rodzina, której areał gruntów przekraczał 100 hektarów. Część majętności znajdowała się za Wartą.” Swoją drogą, byłoby ekscytujące, móc spotkać potomków byłych właścicieli tej posiadłości. Wysyłam myśl w kosmos, niech trafi na swego – kto wie, może kiedyś, wiedziony wewnętrznym impulsem i ciekawością, zapuka w me drzwi jakiś Henrich albo Hans?

Herbata dla niego/niej/nich już czeka, a my czytamy dalej:

Kilka fotografii detali.

źródło skanu: WKZ w Zielonej Górze, Delegatura w Gorzowie Wlkp.

Dziś, z większości okiennic, o których wspominał 40 lat temu mgr Kubiak, została – z tego co mi wiadomo – niestety tylko jedna para. Ale jest przynajmniej wzór, na podstawie którego odtworzymy niebawem te ważkie detale.

źródło skanu: WKZ w Zielonej Górze, Delegatura w Gorzowie Wlkp.

Na dachu karpiówka. A poniżej przekrój pionowy domu.

Posiadanie takiego domu to nie tylko zaszczyt, duma i przyjemność, ale przede wszystkim wyzwanie – przyzna to z pewnością każdy świadomy właściciel budynku o konstrukcji szachulcowej. Wyzwanie nie tylko finansowe, ale i architektoniczne. Widziałam już masę domów ryglowych – w tym, przyznam szczerze, kilka było urokliwszych od tego mojego prostego klocka (chociażby domy w Kolonii Marwice pod Gorzowem czy domy podcieniowe na Żuławach). Piękno takiego domu można bardzo szybko zniszczyć jedną nieprzemyślaną decyzją. A przecież ponad 200-letnia spuścizna zobowiązuje sama przez się, by zachować jak najwięcej z niej dla przyszłych pokoleń.

I dla dopełnienia formalności, załączam pismo Delegatury WUOZ, dzięki któremu powstał ten wpis.