Kuchnia, Rodzina

Grochówka na ogonach wołowych

Spread the love

Pyszna, gęsta grochówka w sam raz na zziębniętą pogodę. Choć jeszcze do niedawna nie lubiłam tej zupy, bo przyznam szczerze, że kojarzyła mi się z festynową zupą zalatującą tanią, tłustą kiełbasą – fee! Po latach, gdy zabrałam się za nią na prośbę Pana Domu odczarowałam ją 😉

Smakuje wyśmienicie z dodatkiem domowego chleba, na który przepis zdradzam Wam tutaj.

Aby 4 litrowy gar był pełny i brzuch zadowolony potrzebujemy:

  • 2 kg ogonów wołowych,
  • wędzonkę dobrej jakości (u mnie był to boczek – wybierajcie jednak wędzonkę przygotowywaną tradycyjnie, a nie malowaną w pośpiechu – ja zaopatruję się nią w eko delikatesach, cena za 1 kg – 40 zł),
  • 4 marchewki,
  • 1 pietruszkę,
  • ćwierć selera korzeniowego,
  • 1 por,
  • 3 ziemniaki pokrojone w kostkę,
  • 3 ząbki czosnku, obrane i rozgniecione,
  • 300-500g grochu (w zależności od preferencji),
  • sporą garść majeranku,
  • sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy.

Groch namaczamy w wodzie na minimum 6 godzin. Warzywa korzeniowe tarkujemy na średnich oczkach, por kroimy w plasterki. Ogony wołowe i wędzonkę zalewamy wodą, dodajemy liść laurowy oraz ziele i gotujemy przez minimum 2 godziny na małym ogniu. Mięso powinno dobrze odchodzić od kości. Jeśli po dwóch godzinach nadal jest twarde (może się tak zdarzyć, jeżeli ogony będą grube), to wówczas wydłużamy czas gotowania. Gdy ogony będą już gotowe, wyciągamy je, a po ostygnięciu oddzielamy mięso od kości. Zupę solimy, dodajemy starkowane warzywa, czosnek, majeranek oraz groch i gotujemy na małym ogniu aż groch będzie miękki. Pod koniec wrzucamy ziemniaki i mięso z ogonów, a także doprawiamy pieprzem.

mmm.. ta grochówka śni mi się po nocach 😉