Rodzina

Być jak Matka Teresa czy Teresa Orlowsky?

Spread the love

Siedzimy sobie z Panem Domu w pokoju i przyglądamy się jak nasz mały tajfun zaprowadza swoje „porządki” na podłodze. Po kolei przenosi w kąt swoje książeczki, a drewniane zabawki rozrzuca z nieskrywaną radością na wszystkie strony. Nagle w tym ferworze porządków Młoda zauważa śpiącą pod skosem Tosię i rusza do niej z takim piskiem, że aż uszy więdną.

-Matka – zagaduje mnie Pan Domu w tym wrzasku – A co Ty byś właściwie powiedziała, gdyby Jagoda została się drugą Matką Teresą? – rzuca filozoficznie.

Trochę się zagotowałam i miałam ochotę stuknąć się wymownie w czoło, ale wydarzenia podłogowe rozładowały emocje. Oto kot dał prędkiego drapaka pod łóżko, co nie uszło uwadze Młodej. Pognała za nim na czworakach, śmiejąc się tak, że cała zapluła się śliną i rozpłaszczyła się tuż przed czołem łóżka, próbując dosięgnąć Tosinego ogonka.

-A może tak zostanie drugą Teresą Orlowsky? – nie zastanawiając się pytam ja.

Na twarzy Pana Domu pojawiła się niemała konsternacja. Ha, zaskoczyłam go, a po minie sądząc chyba nawet zniesmaczyłam!

-Jak to? – dopytuje Pan Domu, wyraźnie zszokowany moją odpowiedzią – Pozwoliłabyś na to tak po prostu? – ciągnie dalej.

Właściwie jeśli chciałaby, jeśli byłaby przekonana, to dlaczego miałabym jej zabraniać?

Wiem, że my rodzice tak już mamy, że chcemy jak najlepiej dla swoich pociech. Chuchamy i dmuchamy od urodzenia na kruszynki, które wzrastają na naszych oczach i obrastają w piórka. Chcielibyśmy, żeby wyrosły na piękne łabędzie albo dostojne pawie. Byle nie wrony czy szare wróble! Już w marzeniach jawi nam się syn jako inżynier, a córka dentystka. Nierzadko planujemy przyszłość dziecka już od małego, „uszczęśliwiamy” całym kompletem zajęć popołudniowych, tak by zapewnić mu jak najlepszy start w dorosłość. Oczywiście wszystko z troski i miłości, nie z wyrachowania czy złych zamiarów. Wszak czasu jest tak mało, a życie takie krótkie! Zamiast więc przysiąść i wsłuchać się w to, co dziecko ma nam do powiedzenia, ciągle gdzieś pędzimy – na angielski, kurs tańca, warsztaty małych konstruktorów. Wszyscy mówią, że młody umysł jest chłonny niczym gąbka, więc szkoda zmarnować młodości na zabawy w piaskownicy! Trochę też boimy się – czasem zupełnie nieświadomie – że w tej chwili bliskości dziecko powie nam prawdę, za dużo prawdy. W końcu dzieci są szczere do bólu, nie bawią się w żadne gierki i mówią o tym co w głębi czują, a nie to, co chcielibyśmy usłyszeć.

Pewnym jest więc, że nasze dziecię prędzej lub później powiadomi nas o swoich planach na życie – nawet, jeżeli jego wizja będzie zupełnie inna od tej naszej.

Co w takiej sytuacji zrobimy? Czy w przyszłości pozwolić siedmiolatce na to by została nauczycielką, a ośmiolatkowi na założenie munduru strażaka? My jednak nierzadko próbujemy dzieci odwieść od marzeń na różne sposoby. Podcinamy im skrzydła, odbierając tym samym wiarę we własne umiejętności.

Sama do dnia dzisiejszego pamiętam świetnie sytuację, gdy jako siedmiolatka z nieskrywaną dumą oznajmiłam mojej rodzicielce, że gdy dorosnę zostanę pisarką. Albo kwiaciarką. Właśnie ukończyłam swoją pierwszą w życiu książkę o przygodach kotki Kitki, i sama ją nawet zilustrowałam! Ta moja duma pękła w ułamku sekundy niczym balon, który wiedziony podmuchem wiatru ma już wyfrunąć z pokoju, lecz oto wpada na stojącego na parapecie kaktusa. To ciężkie, oskarżycielskie spojrzenie mojej mamy i jej oburzenie, bo opowiadam takie bzdury. Że z pisarstwa nigdy się nie utrzymam, i że kwiaty zniszczą mi ręce, ale za to mogę zostać prawnikiem i pisać do szuflady lub układać bukiety na potrzeby domu.

To negowanie wszystkich moich pomysłów trwało całe lata. Weterynaria? Zawód nie dla kobiety! Własna kawiarnia? Będziesz latać od stolika do stolika i podawać kawę swoim koleżankom? O kwiaciarni już więcej nie wspominaj, o architekturze krajobrazu tym bardziej, to kierunek dla przyszłych bezrobotnych. Przez lata moja mama, a wraz z nią cała rodzina nie chciała słyszeć o niczym innym jak o prawie. Bo matka, poważana w całej okolicy sędzia, nie może mieć córki nie – prawniczki!

Po latach, jako młoda mama zaczęłam poszukiwać odpowiedzi na pytanie jak być dobrym, mądrze wspierającym rodzicem? Nie chciałam powielać błędów mojej mamy, która intencje miała niewątpliwie dobre, lecz podcięła mi skrzydła bez znieczulenia. Stąd też moje reakcja na pytanie Pana Domu i przewrotna odpowiedź z Teresą Orlowsky w tle.

A oto jest i ona! Mała, cieniutka (licząca raptem 66 stron), zgrabna książeczka o wymownym tytule „Nie przydeptuj małych skrzydeł” autorstwa Katarzyny Wnęk – Joniec. Elementarz każdego rodzica. Przeczytałam ją w jeden dzień zaraz po zakupie, trzy miesiące temu, wczoraj i zapewne wrócę do niej jeszcze nie raz. Za każdym razem mnie wzrusza, przypomina o tym, co najważniejsze w rodzicielstwie i wskazuje, jak sprawić, by dziecko w pełni rozwinęło swoje skrzydła. Nie ma w niej przy tym oskarżeń, jest za to morze empatii i zrozumienia dla rodzica. Powiem Wam szczerze, że jestem pełna podziwu dla autorki, jak na 60-kilku stronach można zawrzeć tyle mądrych i przydatnych wskazówek. Bez zbędnego przegadania. Dzięki temu jej rady trafiają prosto do rodzica i zostają w sercu na zawsze.

źródło: taniaksiążka.pl

To poradnik dla przypomnienia i oprzytomnienia. Dla wszystkich tych rodziców, którzy w natłoku codziennych obowiązków zapominają o tym, co naprawdę jest „cudem”, a z drugiej strony nie mają czasu i energii, by po godzinach czytać opasłe książydła o wychowywaniu dzieci.

Jesteście zapewne ciekawi, o jakich wskazówkach mowa? Zatem zdradzę Wam kilka z nich.

Nie porównuj mnie z innymi i pozwól mi być sobą.

Nie oczekuj, że będę taki jak inni, bo każdy z nas jest JAKIŚ. Być może jest tak, że chciałabyś, bym był inny, ale ja jestem właśnie taki, jaki jestem i nie zmienisz tego. Może ja się jeszcze zmienię, a może taki już zostanę?I pamiętaj, że nie jestem innym dzieckiem, lecz Twoim dzieckiem! Przecież nie porównujesz ze sobą osób dorosłych tylko dlatego, że są w podobnym wieku, więc nie rób tego również mi.

Kochaj mnie i mów mi o tym.

Naucz mnie sztuki mówienia o tym, co dobre. Udowodnij mi, że mogę pokazać siebie bez obawy o zranienie. Dobre słowa są niezwykle ważne – spójrz tylko jak pomagają mi wzrastać i czuć się bezpiecznym. Zatem mów mi, że jestem ważny i kochany. Zapewniaj mnie o swej miłości nie tylko wtedy gdy jestem grzeczny i posłuszny. A nawet jeśli zdarzy się, że krzykniesz na mnie w złości, powiedz mi, że nie przestałem być kochany.

Szanuj mnie i nie mów, że się nie nadaję.

Jeśli zrobię coś niestosownego, powstrzymaj się od oceniania mnie – oceń za to moje zachowanie. Nie poniżaj mnie, nie przekreślaj, nie przypinaj etykietek w stylu „jesteś niezdarą”, „ale z ciebie beksa” – one ze mną zostaną na zawsze. Nie mów też mi, że się do czegoś nie nadaję. W końcu gdy takie słowa padają z ust osoby większej ode mnie trzykrotnie, zapewne w nie prędko uwierzę. Może będzie tak, że dopiero za jakiś czas będę gotowy na pewne zabawy lub naukę określonych umiejętności, ale to wcale nie oznacza, że się nie nadaję. Ja dopiero się uczę!

Nie mów o mnie źle.

Nawet jeśli jestem bardzo mały, nie mów o mnie źle, tym bardziej w moim towarzystwie. Nie wychwalaj mnie też pod niebiosa. Nie odbieraj mi prawa do pomyłek i popełniania błędów. Mów o mnie, będąc w pełni odpowiedzialnym za słowa, które wypowiadasz.

Tłumacz mi trudne sprawy.

Jeśli pokłócisz się z mamą lub tatą, postaraj się wyjaśnić mi to. Nie odsyłaj mnie bez słowa do drugiego pokoju – jestem zdezorientowany i nie wiem co się dzieje. Wytłumacz mi, skąd biorą się kłótnie i że złość nie zostaje w nas na zawsze.

Pozwól mi się złościć i płakać.

Nie zabraniaj mi się złościć i okazywać smutku. W końcu Ty złościsz się, gdy w ważnym momencie dnia ucieknie Ci autobus. Ja również mam powody do złości, choć możesz mieć wrażenie, że moje problemy to błahostki w porównaniu do Twoich. Nic nie osiągniesz, jeśli krzykniesz do mnie „uspokój się!” lub „nie płacz, nic się nie stało!”. Skąd właściwie wiesz, że nic się nie stało? Nie odbieraj mi prawa do własnej oceny sytuacji.

Wspieraj mnie mądrze.

Pozwól mi na coraz większy zakres samodzielności. Pozwól mi spróbować, nawet jeśli miałbym przewrócić się – podniosę się. Mądre wspieranie wcale nie jest tożsame z wyręczaniem mnie. Towarzysz mi w moich wyzwaniach, po prostu bądź przy mnie i pozwól mi poczuć, czym jest duma z własnych osiągnięć.

Pozwól sobie na błędy.

Nie zapomnij o tym, że nikt z nas nie jest idealny. Każdy się myli. Każdy ma do tego prawo.

Tę niezwykle mądrą książeczkę znajdziesz na stronie taniaksiążka.pl, w śmiesznie niskiej cenie – za jedynie 18,24zł. Tutaj możesz ją od razu zakupić. Polecam od razu wrzucić do koszyka kilka sztuk – to świetna propozycja na prezent dla każdego z nas!